Poseł Stanisław Piotrowicz

16-18 czerwca 2010r.

W dniach 16 - 18 czerwca 2010r. w Ośrodku Doskonalenia Zawodowego Kadr Celnych i Skarbowych w Otwocku odbyła się Konferencja sędziów Sądu Najwyższego Izby Karnej, Izby Wojskowej oraz Izby Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych.

 Ponadto w dniu 17.06.2010r. odbył się panel dyskusyjny nt. "Dialog między sądami i trybunałami", na który zaproszono m.in.
• Pana prof. dr hab. Marka Safjana - sędziego Trybunału Sprawiedliwości Wspólnot Europejskich w Luksemburgu
• Pana prof. dr hab. Lecha Garlickiego - sędziego Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu
• Pana prof. dr hab. Romana Hausera - Prezesa Naczelnego Sądu Administracyjnego
• Pana Andrzeja Seremeta - Prokuratora Generalnego
• Pana Krzysztofa Kwiatkowskiego - Ministra Sprawiedliwości
• Pana Senatora Stanisława Piotrowicza - Przewodniczącego Komisji Praw Człowieka i Praworządności
• Pana Posła Ryszarda Kalisza - Przewodniczącego Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka
• Pana Prokuratora Aleksandra Herzoga
• Pana prof. dr hab. Adama Jamróza - sędziego Trybunału Konstytucyjnego
• Pana prof. dr hab. Janusza Trzcińskiego - sędziego Naczelnego Sądu Administracyjnego
• Pana Krzysztofa Karpińskiego - Prezesa Sądu Apelacyjnego w Warszawie
• Panią prof. dr hab. Zofię Świdę - z Katedry Postępowania Karnego Uniwersytetu Wrocławskiego


16 czerwca 2010 r. Ukazał się artykuł do ”Przewodnika Katolickiego w którym zawarta jest wypowiedz Senatora RP Stanisława Piotrowicza.
Czas na walkę z rodziną?

Na naszych oczach powstaje nowa ideologia. Już niedługo to państwo zdecyduje o tym, jak rodzice mają wychowywać swoje dzieci.

Po tym, jak na początku maja Sejm przyjął budzący wiele kontrowersji projekt nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, trafił on do Senatu. W czasie trwania kolejnego etapu prac legislacyjnych swoje stanowisko wobec ustawy wyraziły m.in. Rada ds. Rodziny Konferencji Episkopatu Polski, Polska Federacja Ruchów Obrony Życia czy Forum Kobiet Polskich. Wszystkie te instytucje wspólnie apelowały do senatorów o odrzucenie zapisów tego projektu, uznając je za godzące w dobro rodziny. Również najbardziej zainteresowani – rodzice, wzajemnie zachęcali się do wysłania listów protestacyjnych bezpośrednio do swoich senatorów.

Szwedzkie przypadki

Poproszono również o pomoc w ukazaniu zagrożeń, jakie niesie ze sobą ten projekt tych, którzy skutków tego typu ustaw już doświadczyli. Dlatego na zaproszenie Stowarzyszenia Rzecznik Praw Rodziców oraz Związku Dużych Rodzin “Trzy Plus” do Polski przyjechała przewodnicząca Skandynawskiego Komitetu Praw Człowieka prawniczka Ruby Harrold-Claesson. 19 maja uczestniczyła ona w połączonym posiedzeniu trzech senackich komisji: Praw Człowieka, Praworządności i Petycji; Rodziny i Polityki Społecznej oraz Ustawodawczej.

Kierowany przez Ruby Harrold-Claesson komitet działa od 1996 r. Do jego powołania przyczyniły się liczne przypadki łamania praw rodziców oraz ich dzieci przez państwowe instancje. Działania te są skutkiem szwedzkiej ustawy z 1979 r. o zakazie bicia dzieci, która miała chronić przed przemocą. W istocie jednak doprowadziła do głębokich urazów, i jak podkreśliła prawniczka, przyniosła skutki m.in. w postaci nagminnej kryminalizacji normalnych rodziców oraz destrukcji procesu wychowawczego.

Jak partia kazała

Można było się więc spodziewać, że wyciągając wnioski z błędów innych państw, nie wejdziemy na niewłaściwe tory. Tak też wynikało z dalszych prac nad ustawą prowadzonych przez poszczególne komisje senackie. 25 maja Komisja Praw Człowieka, Praworządności i Petycji wniosła o odrzucenie ustawy, natomiast dwie pozostałe zaproponowały w sumie 11 poprawek do jej projektu. – W czasie obrad użyliśmy wszelkich argumentów. Chcieliśmy pokazać, jak wiele niebezpieczeństw wynika z tej ustawy – relacjonuje w rozmowie z “Przewodnikiem” senator Stanisław Piotrowicz z klubu Prawa i Sprawiedliwości. - Z tego co wiem, wielu senatorów Platformy Obywatelskiej podzielało nasz punkt widzenia. Jednak zabrakło niestety odwagi i determinacji. Niektórzy zagłosowali tak, jak tego od nich partia oczekiwała. I w tych okolicznościach mamy taki smutny epilog – podsumowuje senator Piotrowicz. W piątek 28 maja wieczorem Senat przyjął ustawę o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie.

Knot prawny

Zwolennicy tego projektu podkreślają, że wychodzi on naprzeciw dzieciom, które są maltretowane. – Nie o to chodzi w tej ustawie. Już dzisiaj, bez jej wprowadzenia, możliwe jest skuteczne zwalczanie zjawiska przemocy. Wystarczy wykorzystać istniejące przepisy karne – mówi senator Piotrowicz, prawnik z trzydziestoletnią praktyką. - Jeżeli ktoś uważa, że dotychczasowe działania policyjno-prokuratorskie nie spełniły oczekiwań, to najpierw należy zastanowić się, dlaczego tak jest, a nie powoływać do życia nowe instytucje – tłumaczy senator. - Nie mam również wątpliwości co do tego, że ustawa ta jest sprzeczna z Konstytucją. Obawiam się, i obym się mylił, że Trybunał Konstytucyjny nie uchyli jednak tej ustawy – stwierdza senator Piotrowicz i przyznaje, że jego zdaniem ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie jest po prostu knotem z punktu widzenia prawnego.

Rzekoma pomoc

- Ustawa narusza prawa człowieka do ochrony jego prywatności i godności, a także ogranicza jego wolność – mówi “Przewodnikowi” Antoni Szymański, socjolog oraz członek Zespołu ds. Rodziny Komisji Wspólnej Rządu i Konferencji Episkopatu Polski. - Zgodnie z nią na przykład zakładanie tak zwanych Niebieskich Kart osobom dorosłym, domniemanym sprawcom i ofiarom przemocy będzie miało miejsce nawet bez ich zgody. Podobnie jak zbieranie i przetwarzanie uzyskanych w ten sposób informacji – dodaje. Niepokojące jest więc to, że rodzina może nie wiedzieć, że jest obiektem tak szczegółowego zainteresowania ze strony państwa.

Zarówno te, jak i inne działania proponowane przez ustawę senator Piotrowicz postrzega również jako kwestię natury ideologicznej. – Według mnie jest to element walki z wszystkimi wartościami. Po Kościele katolickim przyszedł czas na walkę z rodziną. I jak to zazwyczaj bywa, gdy chce się wprowadzić jakąś destrukcję, to ubiera się ją w “piękne szaty” mające rzekomo pomóc rodzinie – stwierdza senator. - Skoro państwo nie pomaga rodzinie, to niech jej przynajmniej nie niszczy – podkreśla.

Kto za to zapłaci?

Wprowadzenie w życie nowelizacji ustawy wiąże się również, jak uważa Antoni Szymański, z utworzeniem niepotrzebnej i kosztownej struktury zajmującej się przeciwdziałaniem przemocy na wszystkich szczeblach samorządu. - To rozwiązanie przesadzone tym bardziej że nie ma takiej struktury do wdrażania nieporównywalnie bardziej potrzebnego programu polityki rodzinnej czy programu przeciwdziałania ubóstwu, które dotyka milionów ludzi – wyjaśnia socjolog. Tego samego zdania jest także senator Piotrowicz. - Państwo polskie na wiele rzeczy nie ma pieniędzy, również na to, by skutecznie pomagać rodzinie. Tymczasem zamierza się przeznaczyć kilkanaście milionów złotych na to, żeby uruchomić tę ustawę i zbudować struktury administracyjne – wyraża swoje zdumienie.

Z kolei dr Barbara Gujska z Polskiego Towarzystwa Higieny Psychicznej zauważa, że państwo przeznacza z budżetu znaczące środki na propagandę antyprzemocową. - Społeczeństwo jest od lat indoktrynowane ogromną skalą przemocy w rodzinie. Dlatego większość ludzi bezkrytycznie przyjmuje nagłaśniane w mediach hasła propagandowe i podporządkowuje się biernie narzuconym przepisom ustawy – tłumaczy dr Gujska, współredagująca portal stopmanipulacji.pl.

Poprawki i co dalej?

Ustawa wraca teraz do Sejmu, który zajmie się zaproponowanymi przez Senat poprawkami. - Jestem przekonany, że na najbliższym posiedzeniu Sejmu te poprawki zostaną rozpatrzone, a marszałek Komorowski podpisze tę ustawę – stwierdza z żalem Stanisław Piotrowicz. - Spróbujemy jeszcze jako klub przygotować skargę do Trybunału Konstytucyjnego. Tyle tylko możemy uczynić. Przykro, kiedy człowieka ogarnia bezsilność – dodaje senator. Pozostaje pytanie, czy tak jak zaplanowano, 1 sierpnia wejdzie w życie ustawa, która ułatwi walkę z rodziną?